Hey! Postanowiłam napisać pierwszy rozdział. No,właśnie słucham sobie płyty Violetty,oczywiście z You Tuba,bo tak to nie mam jeszcze. Poza tym,za nim cokolwiek napiszę,mam do Was super wiadomość! Ostatnio jak czytałam blog violetta-opowiadanie.blogspot.com to był tam pamiętnik Violetty!
I tak się składa,że Marta napisała,że w maju będzię już w Polsce! No i możecie sobie wejść na jej bloga,żeby go zobaczyć. A czemu ma go wcześniej niż reszta Polski?
Bo nasza kochana Martusia dostała go od The Walt
Disney Company! Dlaczego?
Bo im wcześniej pomagała. Pamiętnik jest śliczny,oto on:
Jak chcecie zobaczyć jak wygląda w środku,to wejdźcie:
Lub poczekajcie do maja i poszukajcie w sklepach ;) Jak kto chce ;)
Ok,może teraz już przejdziemy do rozdziału :D A, jeszcze jedno! Zauważyłam, że większość pisze opowiadania z perspektywy różnych osób, chyba zrobię to samo, bo doszłam do wniosku, że trzeba pisać o każdym kto co czuje w danym momencie, myślę, że się w tym połapiecie, bo nad każdą "przemową" będę pisała imię tego, który teraz opowiada.
Violetta
Tego roku wakacje były naprawdę wspaniałe! Tata przestał być taki nadopiekuńczy. Ja przez całe dwa miesiące byłam z Leónem w Chorwacji. A przy okazji,w między czasie,tata ożenił się z Angie. Odkąd wiem,iż jest ona moją ciocią,jestem bardzo do niej przywiązana. Jade i Matias nareszcie zostali wyrzuceni na bruk! Nie ma to jak głupi z głupszym ! No,ale to nie o tym. Mam na myśli to,że mi i Leónowi coraz bardziej się układa.Poza tym,Studio 21 nie dawno miało pożar i jest remont. Także teraz mamy kolejne dwa miesiące wolnego. Może León mnie gdzieś zabierze znowu ? Właśnie,León. Umówiliśmy się dziś na randkę do parku.
Pewnie chce mi coś powiedzieć,ważnego albo ma jakąś niespodziankę. Chciałabym polecieć do Londynu,albo do Paryża. Jest 14.40,León miał po mnie przyjść o 14.30. Spóźnia się już 10 minut.
Teraz siedzę w salonie i czekam już ubrana. Jestem trochę zdenerwowana,że jeszcze nie przyszedł.
Ding-dong - usłyszałam dźwięk dzwonka i pobiegłam otworzyć drzwi,a w nich stał jak zawsze uśmiechnięty - León.
- Cześć Violetto - powiedział do mnie z promiennym uśmiechem
- Hej León! - powiedziałam,uśmiechając się niewinnie i wtulając w jego ramię
- Gotowa na randkę ? - zapytał
- Tak,oczywiście. Czekałam na Ciebie. Spóźniłeś się 10 minut. - pokiwałam palcem i zmarszczyłam brwi
- Haha,chodź już - krzyknął i złapał mnie za ręke,po czym zamknął drzwi i wyszliśmy
Tomas
Nigdy nie zdobędę Violetty,bo zawsze jest tak samo! Kiedy chcę z nią porozmawiać,zawsze pojawia się León. Jak gdyby nigdy nic,zawsze musi się pojawić. Albo od niego dostanę w łep,albo Violetta nie chce ze mną rozmawiać. Ja już nie wiem co mam robić. Co,może zacznę chodzić z drzewem ?! Jeszcze czego! Muszę zadzwonić do Violetty. Inaczej nigdy się nie dowiem,czy coś do mnie czuje.
- Halo ? - zapytała
- To ja,Tomas
- Tomas,nie chcę z tobą rozmawiać! - powiedziała nerwowo
- Ale to ważne! - krzyknąłem
- Dobra,czego znowu chcesz ?
- Muszę wiedzieć czy coś do mnie czujesz,jeżeli nie,to ok. Przestanę już Cię tym dręczyć,tylko powiedz mi prawdę! Kochasz mnie ? - powiedziałem,przełykając szybko slinę
- Nie Tomas,nigdy nic do Ciebie nie czułam i nigdy czuć nie będę! Jestem na randce z Leónem,daj mi spokój!
- Dobrze,w takim razie ja wracam spowrotem do Hiszpanii - kiedy to powiedziałem,usłyszałem tylko jakiś hałas,jakby telefon upadł na ziemię,a później jeszcze głośniejszy hałas. Nie rozłączyłem się,myślałem że jeszcze coś powie,i powiedział - León,tylko nie do mnie
- Violetta,wszystko dobrze ? Violetta,obudź się! - krzyczał,rozłączyłem się
Jestem zdezorientowany tępem tych wszystkich wydarzeń. Nie do wiary,czyżby Violetta zemdlała ? Muszę szybko pójść do domu Violetty i dowiedzieć się,gdzie wyszła dokładnie! Ubrałem się szybko i wyszedłem z domu,przy tym trzaskając drzwiami.
León
Violetta zemdlała! Muszę zadzwonić na pogotowie,za nim będzie za późno. Wyjąłem telefon z kieszeni i zadzwoniłem na pogotowie. Nerwowo przełykałem slinę,czekając aż ktoś się odezwie.
- Słucham ? - zapytał spokojny kobiecy głos
- Dzień dobry,zemdlała moja dziewczyna - powiedziałem i już wiedziałem że zapomniałem się przedstawić
- Jak się nazywasz,chłopcze ?
- Nazywam się León Verdas,mam 18 lat. Moja dziewczyna Violetta Castillo zemdlała w parku czerwonych drzew przy sklepie obuwniczym - powiedziałem
- Dobrze,dziękuję. Już wysyłam pomoc. - rzekła kobieta,po czym się rozłączyła
Po chwili nadjechała karetka,zabrali Violettę. Pojechałem z nimi. Byłem dość zdziwiony,tym co się stało kilka minut temu.
*W szpitalu*
- Violetta,Violetta. Odezwij się - szeptałem jej do ucha
- León ? Co Ty tu robisz ? Wszystko ok ? - zapytała Viola
- Zemdlałaś,i to ja powinienem się zapytać Ciebie,czy wszystko ok. - odpowiedziałem uśmiechając się
Powoli zaczynałem się przybliżać do Violetty,zamknąłem oczy,Violetta zrobiła to samo. W końcu nasze usta spotkały się,a nasz pocałunek się pogłębiał. Kiedy skończyliśmy się całować powiedziałem:
- Kocham Cię
- Ja Ciebie też - odpowiedziała Violetta
Tydzień później
Cześć Violu - powiedziałem wchodząc do jej pokoju,Violetta jeszcze spała,położyłem kwiaty na stoliku,a po chwili leżałem już obok Violetty.
Spaliśmy chyba z 2 godziny.Violetta wstała,mnie już nie było na łóżku,byłem w szafie. Po sekundzie wyszła do łazienki,ja wyszedłem z szafy i wyjąłem bilety do Paryża i położyłem na łóżku. Po chwili wyszedłem z pokoju,cicho zamykając drzwi.
Violetta
Wyszłam z łazienki uśmiechnięta siadając na łóżku.Leóna już nie było,ale były dwa bliety do Paryża. Uśmiechnęłam się sama do siebie,myśląc o Leónie. Wstałam,i ubierając piękną białą sukienkę i buty zaczęłam śpiewać piosenkę " Te creo" . Kiedy skończyłam śpiewać,zeszłam na dół i wyszłam z domu.
Szłam przez park do Leóna,chciałam mu podziękować za kwiaty,bilety. Mam nadzieję,że Ludmiła nie przyjedzie do Paryża. Ona zrobiłaby wszystko,aby nas rozdzielić. Świetnie pamiętam te czasy,kiedy odwołała moją randkę z Tomasem,choć to była ranka z nim,a nie z Leónem i tak jestem zła. Jestem pewna,że nigdy nie polubię tej jędzy z blond włosami. Poza tym,żeby ją polubić,to najpierw musiałabym walnąć się pożądnie w głowę. Współczuję Natalii,że musi to wszystko znosić. Jej wszystkie fochy,problemy,plany! Ludmiła za bardzo ją wykorzystuje! Nie wyobrażam sobie życia,gdybym to ja była Natalią. Ona zawsze musi jej wysłuchiwać. Nawet nie zauważyłam że stałam przed drzwiami Leóna,ciągle tylko rozmyślałam o tej jędzy. Zadzwoniłam do drzwi,a po chwili otworzyła mi jakaś dziewczyna. Była bardzo ładna,pewnie to jego kuzynka. Bo siostry to on akurat nie ma.
- Dobrze,dziękuję. Już wysyłam pomoc. - rzekła kobieta,po czym się rozłączyła
Po chwili nadjechała karetka,zabrali Violettę. Pojechałem z nimi. Byłem dość zdziwiony,tym co się stało kilka minut temu.
*W szpitalu*
- Violetta,Violetta. Odezwij się - szeptałem jej do ucha
- León ? Co Ty tu robisz ? Wszystko ok ? - zapytała Viola
- Zemdlałaś,i to ja powinienem się zapytać Ciebie,czy wszystko ok. - odpowiedziałem uśmiechając się
Powoli zaczynałem się przybliżać do Violetty,zamknąłem oczy,Violetta zrobiła to samo. W końcu nasze usta spotkały się,a nasz pocałunek się pogłębiał. Kiedy skończyliśmy się całować powiedziałem:
- Kocham Cię
- Ja Ciebie też - odpowiedziała Violetta
Tydzień później
Cześć Violu - powiedziałem wchodząc do jej pokoju,Violetta jeszcze spała,położyłem kwiaty na stoliku,a po chwili leżałem już obok Violetty.
Spaliśmy chyba z 2 godziny.Violetta wstała,mnie już nie było na łóżku,byłem w szafie. Po sekundzie wyszła do łazienki,ja wyszedłem z szafy i wyjąłem bilety do Paryża i położyłem na łóżku. Po chwili wyszedłem z pokoju,cicho zamykając drzwi.
Violetta
Wyszłam z łazienki uśmiechnięta siadając na łóżku.Leóna już nie było,ale były dwa bliety do Paryża. Uśmiechnęłam się sama do siebie,myśląc o Leónie. Wstałam,i ubierając piękną białą sukienkę i buty zaczęłam śpiewać piosenkę " Te creo" . Kiedy skończyłam śpiewać,zeszłam na dół i wyszłam z domu.
Szłam przez park do Leóna,chciałam mu podziękować za kwiaty,bilety. Mam nadzieję,że Ludmiła nie przyjedzie do Paryża. Ona zrobiłaby wszystko,aby nas rozdzielić. Świetnie pamiętam te czasy,kiedy odwołała moją randkę z Tomasem,choć to była ranka z nim,a nie z Leónem i tak jestem zła. Jestem pewna,że nigdy nie polubię tej jędzy z blond włosami. Poza tym,żeby ją polubić,to najpierw musiałabym walnąć się pożądnie w głowę. Współczuję Natalii,że musi to wszystko znosić. Jej wszystkie fochy,problemy,plany! Ludmiła za bardzo ją wykorzystuje! Nie wyobrażam sobie życia,gdybym to ja była Natalią. Ona zawsze musi jej wysłuchiwać. Nawet nie zauważyłam że stałam przed drzwiami Leóna,ciągle tylko rozmyślałam o tej jędzy. Zadzwoniłam do drzwi,a po chwili otworzyła mi jakaś dziewczyna. Była bardzo ładna,pewnie to jego kuzynka. Bo siostry to on akurat nie ma.
- Cześć,jest León ? - zapytałam
- Tak,a co? Ty jego dziewczyną jesteś ? Po co się tak wystoriłaś ? - zapytała zdziwiona dziewczyna
- Idziemy dziś do restauracji z Leónem i tak,jestem jego dziewczyną.
- Aha,zawołam go,poczekaj - powiedziała,przeżuwając gumę do żucia
Po chwili odeszła od drzwi,za pare minut pojawiła się z Leónem. Przytuliła go,co mnie bardzo wkurzyło. Jak już miałam z nim wychodzić,ona go pocałowała. Ja nakrzyczałam na niego,powiedziałam że z nami koniec. A potem słyszałam tylko jak darł się na tą dziewczynę,pewnie nie chciał mi mówić że jest z inną. Cała zapłakana przemierzałam ulice,ludzie się na mnie patrzyli,jakby właśnie zobaczyli clowna uciekającego z cyrku. Fakt,od płaczu makijaż mi się rozmazał i nie wyglądałam najlepiej. No cóż,trudno! Muszę zadzwonić do Tomasa,i powiedzieć mu że koniecznie chcę się spotkać z nim dziś o 19.20. Muszę się w niego wtulić. Potrzebuję wsparcia.
I jak Wam się podoba moje pierwsze opowiadanie?
Czy Violetta dowie się prawdy ?
Czy wybaczy Leónowi ?
Czy Tomas zostanie w Buenos Aries dzięki Violettcie ?
Tego wszystkiego dowiecie się już niedługo!
Zrobiłam takie dramatyczne zakończenie. Nie zapominajcie też o jutrzejszym odcinku który możecie obejrzeć już o 16.00 na Disney Channel! A jeżeli chodzi o rozdział,to pisałam go całe 3 godziny. Jestem wykończona! Bez żadnych przerw! Masakra! Ale dla Was zrobię wszystko! Pomysły na kolejny rozdział piszcie na mojego maila - violetta16100@gmail.com
Ja tym czasem muszę iść na obiad. Zapraszam na mojego bloga. Pozdrawiam i cześć! Później może podam Wam mojego Facebooka. ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz